Deszczowy weekend na krakowskim Kazimierzu

city break Kazimierz Kraków

Krakowski Kazimierz to przyjazna turystom i mieszkańcom część miasta, pełniąca funkcję centrum kulturalnego, przyciągająca wycieczki z całego świata. To idealna opcja na zbliżający się deszczowy weekend majowy. Atmosfera historycznej  żydowskiej dzielnicy wyczuwalna jest od skrzyżowania ulicy Starowiślnej z Dietla, aż po lewy brzeg Wisły, gdzie mosty łączą ją z Podgórzem. To tu spotyka się krakowska bohema, młodzież pragnąca czegoś więcej niż głośnych imprez z popularnym DJ-em, a także izraelscy turyści, poszukujący śladów historii swoich przodków. Niczym na paryskim Montrmartre, przechadzając się wąskimi uliczkami, możemy podziwiać lokalne rękodzieło i odkrywać zakamarki, w których przeszłość spotyka się z teraźniejszością. Bo pomimo, iż każdy kamień oddycha tu historią, Kazimierz żyje, a wieczorami – wręcz tętni życiem. 

Przy ulicy Meiselsa, w magicznym ogródku Mleczarni, wyjątkowej kawiarni, usiądziemy wygodnie nad kubkiem ulubionej kawy, aby przyjrzeć się, jak powoli rozkręca się dzień. Jeśli deszcz nam nie pozwoli, schowamy się w jej przytulnych wnętrzach. Może przypomni nam się scena z popularnej polskiej komedii, gdyż to właśnie tu, tuż za winklem (jak mawia się w Krakowie) Paweł Adamczyk rozkochiwał w sobie Martę Żmudę-Trzebiatowską. Ja uwielbiam to miejsce za to, że w sezonie pełno tu kwiatów włożonych do blaszanych baniek po mleku, a oprócz kawy, mogę się napić prawdziwego kakao w gigantycznej filiżance. No i te krówki z logo kawiarni! Każdy szczegół starannie dopracowany.

mleczarnia


Po tych kameralnych doświadczeniach pora na coś z rozmachem. Genialnie odrestaurowana hala
Starej Zajezdni jest częścią zespołu architektoniczno-budowlanego wpisanego na światową listę UNESCO. Czy to nie genialne, że można zjeść obiad we wnętrzach o takim znaczeniu? Tramwaje odpoczywały tu już na początku dwudziestego wieku. Teraz przestrzenna hala sąsiaduje z Muzeum Inżynierii Miejskiej (nota bene świetnie zorganizowanym, interaktywnym i bardzo atrakcyjnym dla dzieci).

Wewnątrz, niczym w niemieckim beerhouse, rzędy stołów, gwar i ogromna przestrzeń. Sporą atrakcją są widoczne tanki z piwem, gdyż działa tu minibrowar produkujący świeże trunki. Do wyboru piwo jasne i ciemne o typie pilzneńskim, pszeniczne, miodowe, jabłkowe i imbirowe. Ja polecam zwłaszcza to ostatnie. A na obiad, spójnie z atmosferą miejsca, żeberka w miodzie, golonka wieprzowa duszona w ciemnym piwie lub sznycel wieprzowy z sałatką ziemniaczaną. Wieczorami często można natrafić na wspólne oglądanie wydarzeń sportowych, taki polski klub kibica. Kibica kulturalnego, acz żywiołowego. Latem na placu przed halą rozstawione są leżaki i rozwijany jest wielki ekran. Raczej nie zabraknie miejsca dla nikogo.


Jeśli nie przepadacie za sportowymi emocjami na wieczór wróćcie na Plac Nowy. Nocą w sercu Kazimierza jest zawsze gwarno. Pod popularnym „okrąglakiem”, czyli pawilonem handlowym z początku XX wieku, ustawiają się kolejki wygłodniałych, czekający na kultowe
zapiekanki. Podobno najlepsze są U Endziora. Latem, na dachu, organizowane są koncerty, co sprawia, że atmosfera placu staje się jeszcze bardziej oniryczna. Grali tu m. in. Czesław Mozil i jego Tesco Value, Świetliki, czy Janusz Radek. Wydarzenie to współorganizuje Klub Alchemia (mieszczący się na jednej ze ścian Placu Nowego).

scena na dachu


Każdy student, który przyjeżdża po nauki do Krakowa, musi wypić tu piwo choć raz. Poza koncertami niszowych zespołów z Polski i zza granicy, odbywają się tu cykliczne wystawy fotografii, a także przedłużające się w nieskończoność jam session. Jeśli przyjdzie Wam ochota potańczyć to kilkaset metrów dalej stoi otworem oblegany przez turystów
Singer. Międzynarodowe towarzystwo pląsa po parkiecie i nie tylko (solidny stół przyjmuje co odważniejszych tancerzy, do czego przyzwyczajeni już odporni barmani). Impreza rozkręca się około 23, wcześniej warto wejść, by podziwiać stare maszyny do szycia, marki Singer oczywiście, z których zrobione są wszystkie stoły w tym barze. A muzyka, choć taneczna, zawsze ma jakiś orientalny sznyt.

W ten sposób możecie spędzić tu cały dzień i całą noc. Z pewnością niejedną. Na Kazimierzu nie sposób się nudzić. Tu każdy lokal ma na siebie pomysł i jakąś tajemnicę. Najlepiej odkryć ją osobiście, a deszcz nie będzie tu przeszkodą…