Z Kijowa do Warszawy – zdrowy fast food podbija stolicę

franczyza restauracja Soup Culture zupy

Z Eugeniuszem Adintsovem spotykamy się w styczniu, po ponad miesiącu od otwarcia jego pierwszego Soup Culture w Polsce. W tym czasie zdołał przekonać do siebie wielu warszawiaków, którzy kebaby i hot dogi z przyjemnością zamienili na sycące wegetariańskie zupy w jadalnych kubeczkach. Zachęcony pozytywnym odbiorem, rosnącą liczbą Klientów oraz sukcesem jaki jego pierwszy lokal odniósł w Kijowie, Eugeniusz pracuje nad franczyzowym planem rozwoju, który zakłada otwarcie stu podobnych miejsc w ciągu kolejnych 5 lat.

soup_17
Skąd wziąłeś pomysł na Soup Culture?

Wszystko zaczęło się w Kijowie. Mieszkałem tam razem z bratem i znajomym, który już wtedy był wegetarianinem i bardzo dobrze gotował. Często wychodziliśmy razem na miasto, ale zawsze pojawiał się ten sam problem – ciężko było zjeść na szybko coś, co byłoby nie tylko smaczne, ale zdrowe i pożywne. Pewnego razu, kiedy byłem z bratem na mieście i zrobiliśmy się głodni, a wokół nas dostępne były same hot dogi i kebaby, zgodnie stwierdziliśmy, że jedyne o czym w tej chwili marzymy, to gorąca zupa od naszego kolegi. Na początku się śmialiśmy, ale zaraz potem zaczęliśmy zgłębiać temat. No dobra – zupy już mieliśmy, byliśmy pewni ich smaku i jakości, ale w czym mielibyśmy je podawać? Wymyśliliśmy, że najwygodniej byłoby taką zupę jeść z „jadalnego” kubka. Zaczęliśmy więc szukać takich kubków na Ukrainie, potem na świecie, ale nigdzie ich nie znaleźliśmy. Razem z bratem mieliśmy w tym czasie biuro projektowe – postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i zaprojektować maszynę do produkcji kubków. Przez następne 2 lata sami stworzyliśmy 4 maszyny – piece do wypiekania jadalnych kubków. Metodą prób i błędów, za piątym razem nam się udało – piec pozwalał na wypieczenie kubka, który nie tylko nie przeciekałby podczas jedzenia zupy, ale byłby też smaczny. Tak też zaczęliśmy działalność – od przypadku, potrzeby która zrodziła się podczas spaceru po kijowskich ulicach. W naturalny sposób podzieliliśmy się obowiązkami – współlokator stał się odpowiedzialny za wszelkie aspekty kulinarne (przepisy na zupy oraz na ciasto „kubkowe”), a my z bratem zajmujemy się sprawami technicznymi (od produkcji maszyn, przez projekty wnętrza i technologiczne, po otwarcia kolejnych lokali).

soup_26


Na czym polega unikalność Soup Culture?

Po pierwsze – nie ma takich miejsc, które serwują prosty, szybki, niemal fast foodowy posiłek, tak szybko i w takiej formie jak my. Nawet na kebaba musisz poczekać kilka minut. My na miejscu wypiekamy smaczny kubek, w którym od razu serwujemy ciepłą i zdrową zupę. Wszystkie nasze zupy są wegetariańskie, na dzień dzisiejszy mamy 15 smaków, z których codziennie do wyboru są 3, niedługo jedna z nich będzie dodatkowo wegańska. W najbliższym czasie wprowadzimy też sałatki – oczywiście również wegetariańskie. To wynika z nas samych – pod wpływem obserwacji kuchni naszego współlokatora sami z bratem również przeszliśmy na wegetarianizm i odczuwamy jego pozytywny wpływ na organizm. Chcemy się tym dzielić z innymi i pokazujemy, że będąc na mieście można zjeść zdrowo, szybko i niedrogo.

soup_14
Jeśli chodzi o unikatowość, to wyróżnia nas oczywiście sam sposób podania – nikt na świecie nie produkuje takich kubków. Przeszukując internet w ich poszukiwaniu, natrafiłem na jadalne talerze z otrębów. Próbowałem ich, ale moim zdaniem nie są smaczne, są bardzo twarde i mają długi czas ważności. Nasze kubki są wypiekane na miejscu – Klient dostaje je, kiedy są jeszcze ciepłe.

soup_12

Bez wahania opatentowaliśmy naszą maszynę i sam kubek. Obecnie pracujemy nad przykrywką do kubka, która będzie na tyle szczelna, że pozwoli nam na swobodne dostawy zup do biur.

 

Jak oceniasz pierwszy miesiąc od otwarcia?

Bardzo dobrze. W gastronomii mówi się, że lokale zarabiają na siebie po pierwszym pół roku, a czasem nawet później. W naszym przypadku po pierwszym miesiącu wyszliśmy już prawie na zero. W ciągu dwóch miesięcy otworzy się nasz kolejny lokal, w Alejach Jerozolimskich, co chyba najlepiej świadczy o kondycji Soup Culture.

soup_20


Czy Klient w Warszawie różni się od tego w Kijowie?

Przede wszystkim w Polsce bardzo popularne jest obecnie zdrowe jedzenie i wszystko co jest eko. Na fali tej mody już teraz mamy sporo powracających Klientów, którzy potrafią po zdrową zupę przyjechać do nas z drugiego końca miasta i są naszymi najlepszymi ambasadorami, chwaląc nas znajomym. Na Ukrainie zdrowe jedzenie i styl życia nie są aż tak popularne.

soup_22
Jak wyglądał proces otwierania lokalu? Czy jako obcokrajowiec natrafiłeś na jakieś szczególne trudności?

Faktycznie, dokładnie tak jak mnie ostrzegano, w Polsce wymaganych jest wiele formalności. Jednak jak to wszystko już przygotujesz, to masz w zasadzie pewność, że będzie dobrze. Na Ukrainie jest mniej papierów, ale sprawę komplikują kwestie łapówek, bez czego trudno ruszyć dalej. Jeśli chodzi o kwestie Sanepidu, to już na etapie tworzenia projektu, jeździłem tam i konsultowałem projekt. Na bieżąco wprowadzałem poprawki, dzieki czemu później nie było kłopotów z odbiorem. Wszystko robiłem sam, bez technologa, ale Sanepid nie odmawiał pomocy. Naprawdę, muszę przyznać że wszyscy byli bardzo pomocni, pracownicy Sanepidu chętnie pomagali, konsultowali pomysły i sami podpowiadali rozwiązania.


Jak udało Ci się znaleźć dobry lokal?

Do Polski przeprowadziłem się pół roku wcześniej. Początkowo sprzedaż prowadziłem z food trucka. Jeździłem w zagłębia biurowe, coraz więcej osób wracało do mnie po ciepłą zupę,  ale przegrałem z pogodą, bo przy mrozach samochód się po prostu psuje. Długo rozglądałem się za dobrym miejscem – musiało mieć dobrą lokalizację, być małe (ale nie za małe), widoczne z ulicy. Kiedy natrafiłem na lokal na Pańskiej, byłem akurat w trakcie spaceru z 3-letnią córką. Zauważyłem obiecujące miejsce, które nie było jednak oznakowane „na wynajem”. Postanowiłem podpytać o niego sąsiadów, od których dowiedziałem się, że „nie ma szans, bo właściciel nie chce go wynająć i trzyma go na własny biznes”. Udało mi się od kolegi zdobyć telefon do właściciela, długo rozmawialiśmy przez telefon, dał się namówić na spotkanie. Kiedy się spotkaliśmy rozmawialiśmy bardzo długo, pomysł bardzo mu się spodobał i przekonał do siebie właściciela, który zgodził się na wynajem.

soup_1
Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

W ciągu dwóch miesięcy otworzymy lokal w Alejach Jerozolimskich. Jednocześnie tworzy się  cały plan franczyzowy. W istniejących lokalach, także w Kijowie, menu zostanie rozszerzone o zupy wegańskie i sałatki. Mój plan na najbliższe 5 lat zakład otwarcie 100 takich lokali w całym mieście, mam dużo wiary w to, że się uda. Biznes nie wymaga dużych nakładów na start, produkt je naprawdę smaczny i unikatowy i ma atrakcyjną cenę. Na dzień dzisiejszy w lokalu w Kijowie sprzedajemy około 100 zup dziennie, to dobry wynik, który powinien zachęcić franczyzobiorców.


Masz jakieś rady dla osób otwierających własny lokal?

Przede wszystkim warto być otwartym na uwagi urzędników i osób z Sanepidu i dać sobie pomóc na etapie projektu, a nie później, kiedy zmiany będą wiązały się z dużymi kosztami. Warto jest odwiedzać sanepid, pytać, konsultować. Na wcześniejszym etapie łatwiej i szybciej będzie poprawić projekt, niż zmieniać wszystko po umeblowanie po otwarciu.